Bo ja nie pisałem już dawno, ale polecieliśmy na wyspę. Taka jakąś. Ważne, że było ciepło, chociaż mokro. Fajnie było lecieć samolocikiem. Pierwszy raz leciałem. Znaczy ja i Kocik. Bo Szczurek i Kocik maja samolocik przecież. No to wsiedliśmy w samolocik, polecieliśmy i byliśmy na wyspie. Znaczy tak mówią A i S, bo ja tam nie widziałem czy to wyspa, czy nie. Najważniejsze, że dużo spaliśmy, dużo odpoczywaliśmy i duuużo jedliśmy. Właściwie to ostatnie to najważniuchniejsze, bo ja lubię jeść. Był ocean, były wulkany, były jakieś takie dziwne małże, co smakowały jak rybki, były jaskinie takie wielkie z basenikiem jednego pana, co był królem artystą, czy cezarem, czy jakoś tak,
była śmierdząca jagnięcinka i knajpki Irish'owe, były śpiewy i tańce i baseny grzane,
tylko w telewizorku ciągle Polonia, a tam nudne programy. Jednak najlepsze, że wszęęędzie były frytulki. I to jakie smaczne. Jak u nas, a nawet lepiej. Widzieliśmy palmy
co wyglądały jak duże ananasy, mądre papugi, tygrysa co pływał, lawę co zastygła nad oceanem i nie tylko
i rybki co były piękne, albo nie. Super się bawiliśmy i bardzo odpoczywaliśmy. Oglądnęliśmy różne muzea i mi się podobało najbardziej. W ogóleczko to tę wyspę podobno zaprojektował pan Cesar Manrique, albo jakoś podobnie. A w ogóle, to S dał coś A, ale nie wiem o co chodzi, bo jacyś tacy niewymowni są o tym. No i znaczy ja bardziej odpoczywałem, bo A i S to jakoś tak łazili ciągle, albo pływali, albo co innego. No i mam pamiątki różne. I w ogóle było fajnie. Ach, chyba się wyprowadzimy gdzieś indziej, ale podobnie jak tam. No i postanowiłem, że będę surferem trochę, co widać po moim nowym naszyjniku surfer'ów!.
Myśl Szczurka: "Moźna duzio podruziować, ale jedzionko babuni i dziadziusia sią najlepsiejsie"
Tagi: szczurek
skomentuj (1)
A ja mam Kocika. Zapomniałem opowiedzieć wcześniej. Kocik, jest zawsze ze mną. Wszędzie go zabieram ze sobą. I jest do mnie okropaśnie przywiązany! Choć ja do niego też.
On jest taki malutki i trochę biedny, bo teraz nie ma "uszów". Troszkę mu jakby odpadły. Często słyszę, że ktoś stracił
głowę. A mój Kocik tylko uszki, więc jest chyba mądrzuchniejszy, bo nie zgubił za wiele. Choc teraz mniej słyszy, ale to nie przeszkadza, bo my się rozumiemy i tak. Bez "uszów".
Jeszcze wam wytłumaczę, czemu Kocik jest na sznureczku i torbie takiej przygodowej. S mówi, że to taka jak jego cyberpunkowa, albo jakiegoś indianina Jones'a.
No to Kocik tam sobie siedzi, żeby mu było wygodnie, a na sznureczku, żeby się nie zgubił. Tak jak zgubił uszki.
No i to właśnie jest mój osobisty Kocik.
Myśl Szczurka: "Kocik to mój najlepsiejszy psyjaciel, ktulym się opiekuje. Bo A i S są lepsiejsi, ale nimi się nie muse tak opiekowywać."
Tagi: przyjaciele, kocik, szczurek
skomentuj (1)
W niedziele bylem w Wilanowie. Nie wiem dlaczego w niedziele, dla mnie te dni tygodnia, to jakas gruba przesada. Kto by sobie tym glowe zawracal, phi!
No to bylem w Liwanowie, czy jak mu tam. Znaczy nie tak od razu, bo najpierw musialem sie sprytnie, jak to ja, wsunac sie do plecaka.
A tam na miejscu bylo... glownie duzo ludzi. S mowil cos, ze to jakis sped geriatrii, ale ja sie na tych roznych zlotach, czy zawodach nie znam za bardzo.
Najpierw zaplacilismy dwie piatki za wejscie do takiego samego parku jak ten w ktorym nie placilismy. Szczesciem, to nie z mojej skarbonki, uff! Na dodatek skonczyly sie bileciki i nie mamy zadnej pamiatki. Potem chodzilismy sobie takimi uliczkami w krzakach i nad woda. Woda, jak woda, ja sie tam kapac nie lubie, wiec tez mi atrakcja. Zwiedzalismy tez takie smieszne namiociki, co sie A podobaly strasznie. Choc ja nie wiem czemu, ale S mowil, zeby sie usmiechac i nic nie mowic. Nie wiem czemu, hmm... . Pozniej A chciala zebym sobie zrobil fotke przy takiej dziwnej nieco postaci. A kilka ich tam stalo, tych postaci. I musieli byc tam od dawna, bo wszystkie mialy taki hmmm... szczurkowy kolor, a u ludzi to chyba nie za dobrze. W kazdym razie nie chcialem za bardzo sie z nimi fotografowac. Sztywni tacy jacys byli i na kolkach stali. No mowie, ze dziwni. Wolalem sie przyczaic...

Przyczailem sie tez dlatego, ze ciagle lazily jakies takie panie w takich samych sukienkach. Takich bialych, jak ja jasno szary. No normalnie mialy brudne suknie (nie to zebym ja byl brudaskiem), takie jakby powiesic nad kominkiem biala sukienke i napalic w nim mokrym drewnem. Z nimi chodzili panowie w takich pomarszczonych garniturkach - ale to pewnie taka moda. A za nimi inni ludzie z aparatami i robili im zdjecia. Pewnie dla draki, ze tacy smieszni.
No to pochodzilismy jeszcze troche, strzelilismy kilka fotek, a najwazniejsze, ze zauwazyli tam z kim maja do czynienia:
Potem poszlismy wreszcie cos zjesc. I to bylo suuuper! Chyba najfajniejsze z tego calego i meczacego lazenia!
Sentencje Szczurka: "Ile byś nie łaził, to wyśtkie dlogi plowadzią do jedzionka!"
Tagi: warszawa, wycieczka, jedzenie, wilanów, szczurek
skomentuj (3)
W Ikejce bylo tak sobie. Wlasciwe to kiepsko, zeby nie powiedziec beznadziejnie. Oni tam maja albo balagan, albo wieczna impreze. Ciagle zamieszanie.
No i nie bylo mi dobrze. Bo to kuzyni sie pchaja w koszu, bo to laza jacys ludzie, ogladaja, obmacuja i odrzucaja. A my to co?! Jakies maskotki???
Szczesciem znalazlem sobie AiS i poszlismy do kasy. Tam cos kombinowali z pieniazkami, potem sie okazalo, ze zostawili kwiatka, potem poszlismy na cieple psy (to dopiero glupia nazwa), a potem poszlismy dalej. Do autka co nas dowiozlo do domu. No niedokladnie do domu, bo oni nazywaja, to kawiarenka. (a skad mma wiedziec dlaczego?)
I wtedy sie dopiero zaczelo...
"I tio byl ten chwilek, od kiedy nie mogom sie mnie poźbyć, bo psiecieź uciniłem ich zicie najlepsiejsim. No i ciałe ścięście, źie ich pokochałem, bo nie wiem cio by z nimi biło. Cio by nie muwić, majom cięście, A potiem pojechaliśmy w gólki do Siopka i Amaloka. Ja na fotkach to tlośkę goły jeśtem jeście. No, ale wtiedy malusi byłem jeście pecieś".
skomentuj (1)
Scólek 2009-07-21 23:32:55
To ja.
Choc niektorzy mowia: "To sem ja", ale nie wiem czemu.
Pisze poprawnie, ale podobno nie mowie tak jak pisze. Bo to nie ja pisze, tylko dyktuje. Ale nie wiem co to znaczy tak do konca, ze dyktuje. Nie wiem co to ta dykta, hmm.
No to tak. Urodzilem sie w Ikei i bede sobie tu pisal rozne takie moje najmadrzuchniejsze mysli.
Bo ja jestem bardzo madry. I A. i S. maja to po mnie.
Znalazlem sobie ich jak sie tak blakali po Ikei z taka niebieska torba wypelniona takimi jakimis zakupami. I tak pomyślalem, ze chyba brakuje im kogoś madrzuchniejszego. No to dalem im sie odnalezc.
Odtad mieszkamy razem.
Aha!, bym sobie zapomnial. Mnie w oryginale zawsze poczytacie w cytacie - kolejne dziwne slowo.
"Śłowo na dziś - mam dóbeltuwke i jeśtem odwaźniaćkiem. Tilko zie, to dopielo zia dwa lata opowieści"
:}=
Tagi: przygoda, szczur, ikea, szczurek, scolek
skomentuj (3)